cd-radio, elektronika
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
Moto Giełda | monety klekcjonerskie | Sztabka |

Forum: / Dowcipy / Funai combo
Autor Wiadomość
AweA

Posted: 10 Sier 2009 14:08:32



Panowie,
zachciało mi się kupić sprzęt pozwalający przegrywać VHS na DVD i odwrotnie
(bardziej zależy mi jednak na przegraniu rodzinnych kaset video na płytki).
Znalazłam Funai W4D-D4180DB (to jest dostępne normalnie w sklepach i jest
oficjalnie na stronie http://www.funai.pl/Produkty/cid,3,pid,43), cena ok 800
zł. Ale w Łodzi jeden sklep ma do sprzedania W4A-A4180DB (tańszy o ok. 200
zł!), nie mogę znaleźć w sieci oficjalnej strony producenta dotyczącej tego
sprzętu, więc nie wiem czym się różni od W4D-D Są tylko niemieckojęzyczne
strony, z których niewiele potrafię wyczytać, oprócz podstawowych informacji.
Instrukcje obsługi do tego W4A-A w sieci też nie są dostępne.

Czy ktoś z Was ma któryś z tych sprzętów? I jak się sprawuje? Nie jestem
audiofilem, więc nie są mi potrzebne fontanny i wodotryski - ma odtwarzać i
przegrywać z kaset na DVD.

A jeśli nie taki sprzęt to jaki polecacie?
Pozdrawiam
AweA

Tax:
Ona była w kuchni i przygotowywała na śniadanie jajka na miękko kiedy wszedł
On.
Ona się odwróciła i powiedziała: "Musisz się ze mną kochać... natychmiast!"
Jemu oczy się zaświeciły. "To jest mój szczęśliwy dzień" - pomyślał.
Nie czekając, aby się rozmyśliła dał jej wszystko co chciała właśnie tam, na
stoliku kuchennym. Potem ona powiedziała "dziękuję" i odwróciła się do swoich
zadań. Trochę bardziej niż zdziwiony zapytał: "O co chodzi?"
Ona wytłumaczyła: "Minutnik się popsuł..."


__________ Informacja programu ESET NOD32 Antivirus, wersja bazy sygnatur wirusow 4322 (20090810) __________

Wiadomosc zostala sprawdzona przez program ESET NOD32 Antivirus.

http://www.eset.pl lub http://www.eset.com







Duddie

Posted: 10 Sier 2009 15:07:23



A jeśli nie taki sprzęt to jaki polecacie?

Nie. :) Generalnie to te VHS-2-DVD robia Ci MPEG-2 czyli format DVD,
jak chcesz potem miec na komputerze, to musisz robic konwersje MPEG-2
do MPEG-4 (jakis DivX, Xvid, czy inne) aby zajmowalo malo miejsca).
Wiec ja Ci polece zupelnie inaczej, karta z wejsciem TV - jakikolwiek
tuner WinFast (te sa dobre, dzialaja poprawnie) czy nawet jakiekolwiek
male badziewie na USB (tez dzialaja). I za 100 zlotych masz "capture"
wejscia wideo w komputerze. Teraz jakis prosty program do konwersji do
MPEG-4 (wedlug uznania) i potem plytki wypalasz w DivX/XviD - AVI
cokolwiek... i dziala to na wiekszosci playerow z plyt CD a nie DVD.
Masz kopie na komputerze, kazda kopia na CD jest tansza niz na DVD.
Objetosc mniejsza, jakosc prawie taka sama - przyjmujac, ze zrodlo to
VHS to jakosc praktycznie taka sama.
Troche wiecej kombinowania, ale efekt bardziej przyszlosciowy.


TAX1 (dawno nie bylo)
Tatry. Mgła jak mleko. Przy szlaku siedzi baca z turystą. Ćmią
fajeczkę
i papierosa:
- oj baco baco...
- oj turysto turysto...
- oj lubicie wy owieczki, panie baco, lubicie...
- Oj, odwalcie sie! Nie trza było leźć w góry w tym kozuchu, panie
turysto...

TAX2 (tez fajny)
Babcie rozmawiają o swoich wnukach.
- Mój będzie ogrodnikiem, cały dzień siedzi w ogródku i grzebie w
ziemi.
- Mój będzie lekarzem, cały dzień bandażuje lalki.
- A mój będzie pilotem, cały dzień macza szmatę w benzynie, wącha ją i
mówi:
"Babciu, ale odlot!"

TAX3 (dlugasny ale moj ulubiony)
Sznycel Gorski - Roland Topor

- Moja noga! Wcale jej nie czuję!
Phil znęcał się nad nogą: przez spodnie chwytał ciało w garście i
rozcierał z furią. Szczypał się zapamiętale od uda po kostkę, na
koniec
walił wściekle pięścią w kolano.
Koledzy próbowali go pocieszyć.
- No i co z tego! To normalne! - rzekł Jerzy. - Wszyscy mamy takie
samo
wrażenie. Patrz!
Jerzy kopnął Henryka w goleń z całej siły, żeby wyglądało to
przekonywająco. Henryk nie mógł powstrzymać boleściwego jęku, po
którym
zrozpaczony Phil zalał się łzami.
- No i sami widzicie! Chcecie mi tylko zamydlić oczy!
Henryk uśmiechnął się krzywo.
- Akurat w tym momencie zabolał mnie żołądek. Kopniaka nawet nie
poczułem.
Zresztą, popatrz na Jerzego. Twoja kolej, Jurek!
Jerzy jęknął, ale zacisnął zęby i udało mu się zdusić okrzyk.
Phil odzyskał nadzieję.
- Naprawdę nic cię nie bolało, Jureczku? Spróbuj jeszcze raz, Heniu!
Jerzy podskoczył.
- O nie! Co to to nie! Dosyć tego! Lepiej raz wreszcie powiedzieć
mu
prawdę! Mam tego dość! Phil, musisz być dzielny. Nie chcieliśmy ci
mówić,
ale skoro nalegasz, trudno. Tak, odmroziłeś nogę. To straszny cios,
wiem,
ale nie przejmuj się, nie ma ani śladu gangreny. Jeszcze nie
wszystko
stracone, wyciągniemy cię stąd. Gdyby nie ta cholerna lina...
Phil jednak nie słuchał.
Płakał cicho, obmacując nogę. Henryk odwrócił się z obrzydzeniem.
Nazajutrz noga Phila zsiniała. Poświęcili jeden koc i owinęli ją.
- Gdyby nam się udało dostać na tę półkę, którą tam widać,
moglibyśmy
rozpalić ognisko - rzeki Jerzy. - Patrzcie, rośnie tam kilka
niskopiennych
drzew. Zostało nam jeszcze pudełko zapałek.
- Ognisko - jęknął Phil - ognisko, błagam was!
- Zaraz, zaraz rozpalimy ognisko jak się patrzy, a ty... Uwaga! Jerzy!
Za
późno. Phil porwał pudełko zapałek, trzymane niedbale przez
Jerzego.
Chwycił je łapczywie i zanim pozostali zdążyli się ruszyć, zapalił
jedną i
zbliżył do twarzy z odpychającym wyrazem zwierzęcej radości.
- Ciepło... bardzo ciepło... dobre, dobre ciepło! - bełkotał, śliniąc
się.
Drżącymi palcami usiłował zapalić następną, ale nie zdążył. Henryk
rozłożył go celnym kopniakiem w brodę i schylił się, by odzyskać
cenne
pudełeczko. Na twarzy Phila odcisnęły się czerwone ślady gwoździ.
- W drogę!
Unieśli chorego i powędrowali w kierunku skalnego występu. Przy
każdym
kroku ślizgali się po oblodzonym śniegu, bezwładnie padali, a Phil
wymykał
im się z rąk jak szmaciana lalka. Żeby nie zjechał na sam dół
zbocza,
trzeba go było przywiązać, a przy tym, oczywiście, samemu nie dać
się
ściągnąć.
Wreszcie dotarli do półki. Zanadto wyczerpani, by cokolwiek mówić,
padli
na ściętą mrozem ziemię i leżeli bez ruchu. Alarmujące kłucie w
kończynach
dolnych dodało im sił. Wstali. W każdym razie Henryk i Jerzy wstali.
Z trudem ułamali kilka niższych gałęzi. Wkrótce mieli już dość paliwa
na
małe ognisko. Rozpalenie okazało się trudne, ale możliwe. Kilka
chwil
później krztusili się od gryzącego dymu z wilgotnego drewna. Ale i
tak
było to niesłychanie przyjemne.
- Trzeba podsycać ogień, żeby nie zgasł.
Doglądanie ogniska zlecono Philowi. Dwaj pozostali poszli tymczasem
po
drewno.
Nadzieja wraca. Niedługo pewnie nadejdzie pomoc. Grunt to wytrzymać.
Dwa dni później ujrzeli helikopter, krążący wysoko na północnym
krańcu
nieba. Machali rękoma, krzyczeli, biegali. Wszystko na nic.
Helikopter
krążył całe przedpołudnie i nie zauważył ich. Potem widzieli jeszcze
wiele
śmigłowców. A nawet, daleko na wschodzie, dostrzegli kolumnę
ratowników.
Wiał jednak wschodni wiatr. Krzyków trzech ludzi nie dosłyszano.
Problemem numer jeden stal się głód. Starali się jak najdłużej
zachować
kanapki, w które zaopatrzono ich w schronisku. Teraz jednak zostało
po
nich tylko wspomnienie. Trzeba było znaleźć coś innego.
- Zdechniemy z głodu - rozpaczał Henryk - zdechniemy z głodu jak psy.
Nie
mamy nawet kości do ogryzania.
Phil miał się trochę lepiej. Nogi nadal nie czuł, ale przynajmniej
zachowywał się przyzwoicie.
- Czy nie moglibyście poszukać jagód? - zaproponował bez uśmiechu.
Pozostali nawet nie odpowiedzieli. Po dwóch dniach byli tak osłabieni,
że
nie mogli się już czołgać do drzew po następną porcję opalu.
To Henryk wpadł na pomysł. Pewnej nocy zbudził Jerzego i długo szeptał
mu
na ucho. Jerzy podskoczył.
- Och, nie mówisz tego serio!?
Henryk zapalił się.
- A dlaczego nie? Czemu nie mielibyśmy tak zrobić? Ze względu na
zasady
moralne? Chcesz może zdechnąć bez walki? Czy zrobimy coś złego? Tak
czy
owak, nic z niej już nie będzie, wiesz o tym równie dobrze jak ja.
Moglibyśmy ciągnąć zapałki, ale skoro on jej nie czuje, bierzmy jego.
- Jednak... A gdyby coś poczuł?
- E tam! Ja to załatwię.
Henryk podczołgał się do śpiącego Phila. Zachowując wszelkie środki
ostrożności, odwinął koc i podciągnął nogawkę. Uszczypnął odmrożoną
łydkę.
Phil nawet nie drgnął. Henryk otworzył harcerski scyzoryk o sześciu
ostrzach. Jerzy zamknął oczy. Gdy je znów otworzył, Henryk trzymał
gruby
plaster łydki w lewej ręce; prawą wytarł nóż, zamknął go i schował
do
kieszeni. Opuścił nogawkę, narzucił koc i wrócił do Jerzego, ważąc
na
dłoni kawał mięsa.
? Wcale nie cierpiał. Upieczemy to, będzie całkiem niezłe.
Rozkoszny zapach pieczystego zbudził Phila.
- Hej, chłopaki, co to, sen, czy co? Skąd wytrzasnęliście mięso?
- To Henryk. Zabił jakieś dziwne zwierzątko. Rzucił nożem i udało mu
się
trafić ostrzem. Wyobrażasz sobie? Smak może być dziwny, ale nie czas
teraz
na wybrzydzanie, prawda?
Phil zgadzał się w zupełności.
Gdy mięso się upiekło, podzielili je na trzy równe części. Henryk i
Jerzy
uznali, że pieczeń jest pyszna. Z Philem sprawa miała się inaczej.
Już
przy pierwszym kęsie - poznał siebie.
- Złodzieje! Parszywi złodzieje!
Chciał ich bić, ale nie starczyło mu sił. Upadł twarzą w śnieg i
płakał
żałośnie. Jerzemu i Henrykowi zrobiło się strasznie przykro.
Próbowali
przemówić mu do rozsądku.
- Rzeczywiście, może powinniśmy cię byli uprzedzić, ale to nie powód
do
robienia tragedii...
- Oczywiście, dla was to żadna tragedia! Takich złodziei jak wy w
ogóle
nic nie obchodzi!
- Po pierwsze, nie jesteśmy złodziejami! Podzieliliśmy dokładnie na
trzy
równe części. Dostałeś tyle, co my!
- Ale dla mnie to nie to samo! Żywić się własną nogą! Zresztą nie
będę
mógł jej nawet tknąć! To nieludzkie!
- Nieludzkie, nieludzkie! Łatwo ci mówić! Zresztą sam przecież masz
w
zwyczaju obgryzać paznokcie!
Phil dąsał się cały dzień, jak niegrzeczny chłopczyk, co nie chce
jeść
zupki. Porcja leżała przed nim, zimna. Henryk zaproponował, by ją
odstąpił, jeśli sam nie je, ale odmówił z oburzeniem. Wreszcie,
wieczorem,
nie wytrzymał. Przekonany, że go nie widzą, rzucił się na plaster
mięsa i
pożarł go. Zaraz potem zasnął, pomrukując z sytości.
Nazajutrz znów byt mięsny posiłek, następnego dnia też. Ogień
trzaskał
wesoło. Trzej mężczyźni spędzali czas patrząc w niebo, z nadzieją,
że
ujrzą helikoptery ratowników. Rzeczywiście, wypatrzyli dwa czy
trzy,
daleko na południu, lecz nie udało się zwrócić ich uwagi.
Noga powoli się kończyła. Trzeba było oszczędzać. Ołówkiem wyrysowali
na
skórze znaki. Dzienną porcję wytyczyli linią przerywaną.
Racjonowanie
żywności jednak tylko odroczyło zbliżający się koniec.
Pewnej nocy (zabiegu dokonywali zawsze podczas snu Phila, by nie
nadwyrężać jego wrażliwości), otóż pewnej nocy ból obudził Phila.
Odmrożona część nogi została skonsumowana.
Po złudnej obfitości nastąpił post, który bliskość pożywienia
czyniła
jeszcze bardziej okrutnym i nieznośnym. Henryk, większy głodomór,
płakał z
bólu. A jednak to nie on, lecz właśnie Jerzy pewnego dnia spytał
niewinnie:
- Jak się miewa twoja druga noga, stary?
- Jak marzenie. Nic się nie bój. Masuję ją rano i wieczorem. Zostanie
mi
przynajmniej ta.
Następnej nocy Henryk przyłapał Jerzego na odchylaniu koca,
kryjącego
jedyną dolną kończynę Phila. Mimo woli nie mógł się powstrzymać, by
nie
życzyć akcji powodzenia. Nazajutrz, przechodząc, niby przypadkiem
potrącił
nogę Phila.
- Och, przepraszam! Zabolało?
- Nic nie szkodzi, drobiazg.
Odtąd co noc Jerzy odsłaniał nogę Phila, a co rano Henryk podstępem
mierzył stopień jej wrażliwości. Phil raz krzyczał z bólu, to znów
nie
reagował. Jego dziwne zachowanie zaniepokoiło przyjaciół. Tej nocy
postanowili sprawę wyjaśnić. Podwinęli nogawkę. Z piersi wyrwał im
się
krzyk rozczarowania.
Z drugiej nogi zostały już tylko resztki.
Ten świntuch Phil zeżarł ją po kryjomu!





Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Telefon - urządzenie pozwalające na dwustronne przesyłanie głosu na odległość pomiędzy dwoma lub większą liczbą aparatów.
Głównymi częściami aparatu telefonicznego są: mikrofon przetwarzający dźwięki na sygnały elektryczne, słuchawka (lub głośnik) przetwarzająca sygnały elektryczne na dźwięki (mikrofon i słuchawka tworzą zwykle zespół o wspólnej obudowie zwanej mikrotelefonem, a potocznie także słuchawką), tarcza numerowa (lub klawiatura) wytwarzająca impulsy wybiórcze, przetwornik akustyczny lub optyczny przywołujący abonenta (dzwonek).
Ta definicja telefonu jaką znajdziemy na pl.wikipedia.org/wiki/Telefon w pierwszych latach XXI wieku musiałby by być mocno zmieniona by choć w części oddawać to czym telefon w ostatnich latach się stał...

Czas ładowania strony (sek.): 0.407
miniBB.net © 2001-2010 | Polityka Prywatności
forumt Emigracja części opel giełdy meteorologia jazz andreks 280

Online: Odwiedzający - 1
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 78 [6 Lut 2010 01:26:24]
Odwiedzający - 78 / + - 0